Czy wiesz, że...
Nowości w bocianopedii

sześcioraczki
Kategoria: Bociani rok, czyli od przylotu do sejmików i dalekiej podróży
Z własnych obserwacji...
Kategoria: Bocian czarny i inni, czyli mniej znani kuzyni bociana białego

Dbajmy o bociany, czyli bocianie problemy i ochrona bocianów

Zarówno Janota jak i Wodzicki, ponad 100 lat temu, obserwując przekształcenia środowiska w Europie, wyrażali obawy o los bociana i postulowali potrzebę jego ochrony. Wodzicki już wtedy bardzo krytycznie oceniał szanse przetrwania tego gatunku na zachodzie Europy. I chociaż w tym czasie jego przewidywania wydawały się nieprawdopodobne, to dziś niestety możemy tylko doceniać jego intuicję i przyznawać mu rację.

73_bb082.jpg

W ciągu ostatnich 100 lat bocian niemal zupełnie wyginął na ogromnych obszarach Francji, Niemiec, Szwajcarii, krajów Beneluksu i Skandynawii. Przytoczę tu tylko przykład Szlezwik-Holsztynu, niegdyś jednego z najbogatszych w bociany rejonów Europy: w 1819 r. zoolog niemiecki Neumann pisał, że w zachodniej części tego Landu „nie widział prawie żadnego domu ani gospodarstwa, gdzie by nie było gniazda bocianiego”; w 1934 r. stan oszacowano na 1776 par; w 1974 r. na 472 pary; a w 1994 r. było już tylko 239 par. Podjęte ogromnym wysiłkiem i bardzo kosztowne programy przywrócenia tego ptaka niektórym terenom przynoszą umiarkowane wyniki. Obserwując te zabiegi i coraz większą wrażliwość ludzi na problemy ochrony przyrody można przypuszczać, że bocian jako ptak powszechnie lubiany będzie dalej gnieździł się w wielu rejonach zachodniej części Europy, jednak jego liczebność nie wróci nawet do tego stanu, jaki dziś jeszcze mamy w Polsce. 

 

(tekst Z. Jakubiec)

Inne artykuły działu "Dbajmy o bociany, czyli bocianie problemy i ochrona bocianów"

Ostatnio dodane artykuły użytkowników do działu "Dbajmy o bociany, czyli bocianie problemy i ochrona bocianów"

Galeria zdjęć działu "Dbajmy o bociany, czyli bocianie problemy i ochrona bocianów"

Czy dach wytrzyma? Ta strzecha jest dość dziurawa… – zdaje się zastanawiać ten osobnik. Ale tak naprawdę, jest to bociania toaleta, podczas której porządkuje on pióra i stara się pozbyć uciążliwych pasożytów.  (foto P. Szymoński)
Z dawnej kolonii lęgowej na słupach przy linii kolejowej Gorzów Wlkp. – Sanok pozostało tylko kilka gniazd. Większość ptaków przeniosła się na platformy lęgowe do samego Santoka. (foto P. Szymoński)
Prawidłowa konstrukcja i odpowiednie wymiary platformy lęgowej odgrywają ważną rolę w bezpiecznym wychowaniu młodych. Na takiej platformie można wychować nawet piątkę piskląt. (foto P. Szymoński)
 (foto P. Szymoński)
 (foto P. Szymoński)
 (foto P. Szymoński)
 (foto P. Szymoński)
Takie obrazki to już dzisiaj rzadkość. Kryte strzechą dachy, takie jak we wsi Mocarze nad Biebrzą, od wieków były chętnie zajmowane przez bociany. Niestety także na wschodzie Polski malownicza strzecha z bocianim gniazdem zdaje się nieodwracalnie zanikać.  (foto P. Szymoński)
Ten młody bociek z Brzostowa nad Biebrzą pilnie ćwiczy swoją muskulaturę. W konstrukcji gniazda widoczne jest skrzydło martwego pisklęcia z ubiegłorocznego lęgu. Czyżby znowu ofiara nylonowego sznurka? (foto P. Szymoński)
Zderzenia z liniami energetycznymi i porażenia prądem to najczęstsza przyczyna śmierci lotnych bocianów.  (foto P. Szymoński)
Bociany chętnie żerują na takich słabo zmeliorowanych polach uprawnych.  (foto P. Szymoński)
Kiedy jeden z partnerów zajęty jest zdobywaniem pokarmu dla dorastających młodych, obowiązek odstraszania obcych bocianów z okolic gniazda przejmuje drugi z ptaków. Z czasem na gnieździe pełnym młodych nie ma już miejsca na taneczne popisy, ale wystarczy  (foto P. Szymoński)
 (foto P. Szymoński)
Kiedy jeden z partnerów zajęty jest zdobywaniem pokarmu dla dorastających młodych, obowiązek odstraszania obcych bocianów z okolic gniazda przejmuje drugi z ptaków. Z czasem na gnieździe pełnym młodych nie ma już miejsca na taneczne popisy, ale wystarczy  (foto P. Szymoński)
Kiedy jeden z partnerów zajęty jest zdobywaniem pokarmu dla dorastających młodych, obowiązek odstraszania obcych bocianów z okolic gniazda przejmuje drugi z ptaków. Z czasem na gnieździe pełnym młodych nie ma już miejsca na taneczne popisy, ale wystarczy  (foto P. Szymoński)
Dziób jest, jak widać, bardzo sprawnym narzędziem, przydatnym także w utrzymaniu higieny.   (foto P. Szymoński)
Pierwsze lotnicze wycieczki ograniczają się do najbliższej okolicy – zawsze trzeba przecież zdążyć do gniazda na czas posiłku. Podczas takich wypadów młode zapoznają się z otaczającym je światem. Często odwiedzane są okoliczne drzewa i dachy, które służą  (foto P. Szymoński)
Pierwsze lotnicze wycieczki ograniczają się do najbliższej okolicy – zawsze trzeba przecież zdążyć do gniazda na czas posiłku. Podczas takich wypadów młode zapoznają się z otaczającym je światem. Często odwiedzane są okoliczne drzewa i dachy, które służą  (foto P. Szymoński)
Pierwsze lotnicze wycieczki ograniczają się do najbliższej okolicy – zawsze trzeba przecież zdążyć do gniazda na czas posiłku. Podczas takich wypadów młode zapoznają się z otaczającym je światem. Często odwiedzane są okoliczne drzewa i dachy, które służą  (foto P. Szymoński)
Po zachodzie słońca do żywkowskiej kolonii powraca spokój.  (foto P. Szymoński)
Noc spędzają bociany w miejscach bezpiecznych, wysoko nad ziemią. Przynajmniej jedno z rodziców nocuje na gnieździe.  (foto P. Szymoński)
Bociany, które nie mają w danym roku lęgów, często nocują zespołowo. Już przed wschodem słońca na drzewie noclegowiskowym zaczyna się ruch. Ptaki koczujące w okolicach Sylgin na Warmii znalazły tu wyśmienite warunki: podmokłe łąki jako żerowisko i stojące (foto P. Szymoński)
Podania ludowe mówią, że bociany wracając z Afryki, przynoszą pod skrzydłami pliszki siwe. Wiąże się to ze zbieżnymi terminami przylotu obu tych gatunków. Mniej znana pliszka żółta to częsty współtowarzysz bocianich wędrówek po podmokłych łąkach. (foto P. Szymoński)
Czajka jest typowym mieszkańcem podmokłych łąk. Ostatnio obserwuje się spadek jej liczebności. (foto P. Szymoński)
Krwawodziób zawdzięcza swą nazwę czerwonej barwie dzioba. Starsza nazwa – brodziec krwawodzioby – nawiązywała do jego sposobu żerowania. (foto P. Szymoński)
Długonogi rycyk sylwetką przypomina bociana. Chroniąc siedliska jego i trzech poprzednich gatunków przed osuszeniem i degradacją, chronimy także żerowiska bociana białego. (foto P. Szymoński)
Gniazda na czynnych kominach to zagrożenie pożarem – zwłaszcza dla drewnianych budynków i krytych strzechą dachów. Takie gniazda należy w pierwszej kolejności przenosić w mniej niebezpieczne miejsca, np. zakładając obok komina platformę lęgową. (foto P. Szymoński)
Lokalizacja i typy gniazd w 1995r.
Przeszukiwanie porośniętych szuwarem płycizn to typowy i, ze względu na bogactwo świata zwierzęcego w tego typu biotopach, bardzo efektywny sposób zdobywania pokarmu. (foto P. Szymoński)
Na słabiej zmeliorowanych terenach utrzymujące się czasem aż do lata śródpolne kałuże mogą stanowić dla bocianów doskonałą spiżarnię. (foto P. Szymoński)
Regularnie koszone lub spasane łąki ze swoją niską roślinnością ułatwiają bocianom wypatrzenie potencjalnej zdobyczy. (foto P. Szymoński)
Gniazda na czynnych kominach to zagrożenie pożarem – zwłaszcza dla drewnianych budynków i krytych strzechą dachów. Takie gniazda należy w pierwszej kolejności przenosić w mniej niebezpieczne miejsca, np. zakładając obok komina platformę lęgową. (foto P. Szymoński)
Bociani znak drogowy przy budynku Urzędu Gminy w Słońsku, aby ostrzegać przechodniów przed grożącym \'bombardowaniem\'. (foto P. Szymoński)
Pracownicy Posterunku Energetycznego w Krzeszycach w czasie corocznej akcji zakładania platform lęgowych dla bocianów. Co roku powstają nowe gniazda na słupach i co roku dzielni energetycy montują nowe platformy – często po otrzymaniu informacji od dzieci ze szkoły w Słońsku. (foto P. Szymoński)
Każda bociania tragedia powoduje odruchy litości i chęć niesienia pomocy. Ten młody bocian wypadł z gniazda we wsi Kłopot. Zaopiekował się nim syn gospodarza Hubert Polak. (foto P. Szymoński)
Te młode bociany były niestety zmuszone przedwcześnie opuścić rodzinne gniazdo umieszczone na słupie energetycznym. Zanim uzyskały pełną samodzielność, gniazdo spadło na ziemię. Na szczęście częściowo lotne bocianki przeżyły upadek i były regularnie karmione przez rodziców na pobliskiej stercie siana. (foto P. Szymoński)